czyli blog sporadyczny, zazwyczaj z lekkim poślizgiem... o moich dzieciach, siatkówce i sprawach różnych...
Blog > Komentarze do wpisu

kłucie

Niestety moja radość z dobrych oznak stanu Bartka była przedwczesna.
Po dzisiejszej wizycie u lekarza stała się ostateczność, której lekarz chciał już na początku kuracji uniknąć. Ponieważ nie widać żadnej poprawy w stanie zapalenia oskrzeli Bartek dostał.... serię zastrzyków (8). Okazało się, że Oranex nie wyleczył choroby, choć jednocześnie (podobno) zapobiegł zapaleniu płuc.

A Bartek słabiutki jest taki jakiś, bladziutki, schudł... i do tego będzie raz dziennie nakłuwany...
Bidula.
piątek, 24 marca 2006, sgk

Polecane wpisy

  • empatia według mojego pięciolatka

    Dziś rozpoczął się kolejny ważny etap w rodzinnym życiu: do przedszkola zaczęła chodzić Ola. Do tego samego co Bartek, ale on w hierarchii jest wyżej, czyli na

  • to jeszcze nie kubicomania

    Tak wyglądało dziś oglądanie z synem Formuły 1 w telewizji. Zazwyczaj wyścigów nie oglądam, specjalnym fanem nie jestem. Jednak "pole position" Roberta Kub

  • zetyliard

    " Tatoo... a tych pszczół to było chyba zetyliard " - zakomunikował Bartek opowiadając o tym jak to w "Pszczółce Mai" pszczoły broniły ula p

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2006/03/26 00:07:19
Młodym człowiekiem będąc dość często wizytowałem gabinet lekarski. Jednym z moich ulubionych sposobów leczenia były zastrzyki właśnie.
Dziwny byłem (może i jestem) :)

Życzę zdrowia.

ostatnie komentarze...
Od 2004 :)